
Poke opowiadania /opisy snów /rozważania autorki na temat życia i świata
|
|
|
Tutaj znajdziecie informacje o każdym nowym, zamieszczonym na forum wątku. ^-^ |
Moje przeokropne lenistwo na pewno dałoby rade pokonać większą ilością komentarzy z waszej strony...moi kochani czytelnicy. ^u^ |
-Uważaj!-Usłyszałam męski głos wydobywający się zza drzwi sąsiedniego pokoju. Energicznie odwróciłam głowę w tamtym kierunku, jednak było już za późno na uniknięcie ataku. Zanim zorientowałam się jakie niebezpieczeństwo mi grozi wielkie metalowego pudło wyrywając drzwi frontowe z zawiasami wyrzuciło mnie wraz z Pikasiem poza budynek wprost na pień masywnego drzewa, od którego gdy się odbiłam, po wylądowaniu głową w piasku straciłam przytomność.
Nie jestem w stanie określić przez ile czasu mój mózg nie był w stanie prawidłowo funkcjonować, nie trwało to jednak długo ponieważ gdy się ocknęłam dziwne metalowe pudło...nie zaraz, to był jakiś Pokemon! Skupiłam na nim swój wzrok, tak teraz dopiero rozpoznałam w nim silnego, dojrzałego...Metagrossa!
-Bardzo przepraszam! Nic Ci nie jest?!-Krzyknął przerażony mężczyzna rozpoczynając bieg w moim kierunku
-Nie, nic-Odpowiedziałam wstając i otrzepując mą twarz i ubrania z piasku i kurzu.
-Tobie też?-Dodałam podnosząc z ziemi nieco zdezorientowanego Pikasia
-Pika!-Odparł z uśmiechem, podnosząc jedną łapkę do góry
Odwzajemniłam uśmiech i chciałam coś powiedzieć jednak mą dalszą rozmowę z Pokemonem uniemożliwił mężczyzna który podejrzliwym wzrokiem spoglądał na znajdującego się w mych objęciach Pikasia.
-Czy ten Pokemon przypadkiem nie należy do mnie?-Zapytał zmieniając ton z uprzejmego na twardy i surowy
-Emm...-Zamyśliłam się. Przecież gdy mu powiem prawdę nie pozwoli mi go wziąć ze sobą. A może...to było laboratorium? Dlaczego Bóg miałby mnie wysyłać do innego miejsca? Nie mam tu nikogo znajomego wiec to chyba na razie jedyny sposób dzięki któremu posiadanie przeze mnie Pokemona stałoby się rzeczywistością. Okej, trzeba być dobrej myśli, powiem prawdę...-spojrzałam w stronę Pikasia-"ale i tak nigdy nie pozwolę mu Cię zabrać. Zrobię wszystko, wszystko aby Cię nie stracić."
-Tak, ale to laboratorium, prawda? I mogę go zatrzymać? Proszę...-Wkułam swój błagalny wzrok w same środki jego pary niewielkich ciemnobrązowych oczu
Czekałam jak na skazanie, gdy nagle wydarzyło się coś czego ma świadomość nigdy nie byłaby nawet w stanie się domyślić. Człowiek zamieszkujący ową chatkę od tak po prostu, zaczął się nagle...śmiać! Właściwie, to prawie dusić się ze śmiechu. Tylko...czemu?
-O co chodzi?-Zdziwiłam się
-Dziewczyno, hahaha, wybacz za me zachowanie ale doprawdy rozbawiło mnie to iż zjawiłaś się z ową propozycją dokładnie dzień po odejściu mego wnuczka. Oczywiście, że możesz go zatrzymać.-Oznajmił, w końcu ze spokojem
-O, bardzo dziękuję! To na prawdę wiele dla mnie znaczy...-Odpowiedziałam przytulając do siebie mego nowego przyjaciela-Tylko...nie do końca rozumiem...-Dodałam starając się kontynuować rozpoczęty przez niego temat
-Więc, zacznijmy od początku. Posiadam wnuka, Chilera, niezwykle bystry chłopak. Dokładnie wczoraj o dziewiątej wyruszył w kolejną podróż biorąc ze sobą szóstkę najlepiej wyszkolonych Pokemonów. Resztę zostawił w domu, Pikachu którego trzymasz zdobył wczoraj wieczorem. Niestety był zbyt zajęty przygotowaniami by znaleźć czas na wypuszczenie go z Pokeballa. Dodatkowo walka trwała krótko, Chiler przeważnie atakuje z ukrycia więc nie dostrzegam wielkich szans na to by owy Pokemon był w stanie w ogóle go zapamiętać. Tak więc poprosił mnie bym oddał go pierwszej osobie która będzie chciała się nim zaopiekować. Na prawdę się cieszę, że nie musiał na to czekać nawet 24 godzin.-Wytłumaczył
-Ja też...nikt nie lubi być sam. No i, wow, na prawdę świetnie się złożyło! Więc jestem pierwszym człowiekiem który zostanie jego przyjacielem. I to kogo przyjacielem...-Powiedziałam wpatrując się w przepełnioną epickim spokojem, wesołą twarzyczkę mego odwiecznego marzenia
-Proszę-Rzekł mężczyzna rozdzielając nas banknotem o nominale 200zł
-A...to za co?-Zdziwiłam się chcąc w pierwszej chwili odmówić
-Przyda Ci się-Stwierdził
Zastanowiłam się przez chwilę...Nie miałam przy sobie żadnych pieniędzy, a na pewno będę potrzebowała nowych Pokeballi.
-Hmm...racja, na prawdę bardzo panu dziękuję, za wszystko-Rzekłam uśmiechając się tak szczerze jakby sam miły wyraz mej twarzy był w stanie zapłacić za wszystko co owy staruszek mi podarował.
Dobrze się złożyło, że w chwili mej śmierci miałam na sobie mój ulubiony niebieski, puszysty polar na zamek. Posiadał on dwie kieszenie więc do jednaj schowałam pieniądze, do drugiej zaś biało-czerwoną piłkę, dodatkowe schronienie dla mojego pierwszego Pokemona, którego mówiąc szczerze nie miałam zamiaru zbyt często używać. Pożegnałam się z mym darczyńcą i wraz z Pikasiem usadowionym wygodnie na ramieniu wyruszyłam w dalszą drogę. Nie byłam w stanie oderwać wzroku od jego promieniście słonecznego pyszczka, omal nie widziałam jak idę. Zastanawiało mnie jakim cudem dopiero co wczoraj złapany Pokemon potrafi być tak spokojny w obecności ludzi z którymi wcześniej nie miał aż tak bliskiego kontaktu. Może me uczucia ku niemu są tak ogromne, że w jakiś sposób sam potrafi je wyczuć? Przyśpieszyłam kroku. Słońce chyliło się już ku zachodowi. Nie wiedziałam dokąd zmierzam, w tym momencie nie liczyło się już dla mnie nic poza jego obecnością. Nawet najgorsza choroba czy kolejny wypadek samochodowy nie byłby mnie dzisiaj w stanie wyprowadzić z równowagi, zlikwidować tego pulsującego od samej głębi mojej duszy, największego, najmilszego i najdłużej trwającego uczucia w całym moim dotychczasowym życiu. Wiedziałam, że teraz nigdy nie będę już sama. Nigdy odkąd on będzie przy mnie i zawsze w moim sercu.
Po jakimś czasie zatrzymałam się. Naprzeciw nas stało chyba największe drzewo jakie w życiu widziałam. Jego konary na kształt parasola chyliły się ku dołowi a przebłyskujące promienie zachodzącego słońca nadawały temu miejscu wręcz czarodziejski klimat.
-Przenocujemy tutaj?-Spytałam się biorąc Pikasia na ręce
-Pika!-Z wyraźnie rysująca się na koncikach jego ust przyjemnością, elektryczna myszka przystała na tenże pomysł.
Nadal nie odrywając od siebie wzroku, położyliśmy się obok siebie w cieniu drzewa którego nazwa nie była mi znajoma. Lekka, wilgotna i soczysta trawa przebijała się miedzy palcami naszych dłoni. Po krótkiej chwili niemalże obezwładniona i oderwana od rzeczywistości za sprawą świadomości posiadania istoty której sam widok i obecność wywoływał na mym ciele dreszcz emocji i maksymalnie przyśpieszał bicie mego serca...zasnęłam.
CDN
Jajz, jak ja kocham opisywać uczucia i wszystko co mnie otacza...No i, heh, mam nadzieję, że następne opko nie pojawi się znowu za 4 miesiące. ^^" Na pomysły w każdym razie nie narzekam. ; D Raczej na lenistwo. x_x" I sorki, że znowu takie krótkie ale teraz śpię więc z pisania nici ,bo lunatykować nie potrafię. XD Dedyk dla Dyźka, Cherbi i Klaudii. ^u^
Offline
Nowicjusz
Kiedy nowy odcinek?
Offline